19 kwietnia 2019

Jacek


Książka Anny Bikont i Heleny Łuczywo pt. Jacek jest pierwszą tak ogromną, bo liczącą ponad 700 stron, biografią Jacka Kuronia. Autorki, które osobiście znały bohatera utworu, czego bardzo im zazdroszczę, wnikliwie i uczciwie opisują jego barwne życie, począwszy od historii jego rodziny, przez błędy młodości i pokojową walkę o wolność i demokrację, kończąc na życiu i działalności w III RP aż do jego śmierci. Choć z bólem odbrązawiają jego pomnik, to dzięki temu możemy lepiej poznać Jacka.
Od śmierci jednego z najsłynniejszych polskich opozycjonistów z czasów Polski Ludowej minęło już prawie 15 lat, mimo to jest on wciąż żywy nie tylko w pamięci jego przyjaciół, ale także zwykłych ludzi. Był człowiekiem, który kochał innych i nikomu nie odmawiał pomocy, także tej materialnej. Przez swoje rozdawnictwo wielokrotnie musiał pożyczać pieniądze od znajomych i przyjaciół i – co ciekawe – nigdy nie oddawał. Oczywiście próbował zarobić co nieco grosza, pisząc… kryminały, których nikt nie wydał.
Po Okrągłym Stole Jacek Kuroń cieszył się największym zaufaniem Polaków mimo że wówczas popierał reformy Balcerowicza. Wiedząc to, tym bardziej zadziwia mnie jego przegrana w wyborach prezydenckich w 1995 roku. Ale to nie jest aż tak bulwersujące jak fragment o nagonce na Kuronia podczas tej kampanii. Wtedy to o. Tadeusz Rydzyk w Pulsie dnia „oskarżył Jacka Kuronia o zbrodnie stalinowskie, z Katyniem i wywózkami na Sybir włącznie [1]”, po czym ktoś w nocy telefonicznie groził Kuroniowi śmiercią poprzez strzał w tył głowy. Wydarzenie haniebne, zwłaszcza gdy kilka akapitów dalej czytam o tym, że nikt z telewizji nie sprostował wypowiedzi Rydzyka mimo nacisków ze strony sztabu opozycjonisty.
Z tej biografii wyłania się też wspaniały obraz Gajki Kuroń, która była jednocześnie mądrą i kochającą żoną i wybitną działaczką opozycji. Z troską przygotowywała dla męża paczki, kiedy odsiadywał wyroki, a podczas Sierpnia ‘80 robiła wszystko, aby wydostać go z więzienia. Jako opozycjonistka potrafiła genialnie przemawiać podczas wieców, gdy siedział jej mąż. Jednocześnie była kobietą, która wiele poświęciła i znosiła również pobicia przez komunistyczną młodzież za czasów KOR-u.
Czytając tę biografię, czujemy do Kuronia sympatię, chociaż wielokrotnie może on nas zdziwić lub rozczarować swoim zachowaniem czy podejmowanymi decyzjami. Jest to jednak historia o człowieku niezwykłym.
Kiedy przeczytałam ostatnią stronę, zobaczyłam Jacka Kuronia jako pełnego werwy człowieka, który popełnił w życiu kilka błędów, ale przyznawał się do nich, który walczył o wolność i demokrację, który wiele w życiu przecierpiał, a nie nieskalanego brudem herosa, jakim niektórzy chcą go widzieć. Był on po prostu człowiekiem, miał swoje wady i zalety, co i tak nie ujmuje mu niesamowicie pozytywnego wpływu na historię Polski.
Jeśli jest ktoś w tym kraju, kto nie wie absolutnie nic o Jacku Kuroniu czy opozycji antykomunistycznej, jest to idealna dla niego książka. Zachęcam do przeczytania tej fascynującej lektury każdego. Nawet tego, co wie o Jacku całkiem sporo.
A. Bikont, H. Łuczywo, Jacek, Warszawa 2018. Wydawnictwo Agora i Czarne. Fot. Katarzyna Płońska.


PRZYPISY:
[1] A. Bikont, H. Łuczywo, Jacek, Warszawa 2018, s. 646.

Udostępnij:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza